Kamińskii Synowie

Odwodnienia i drenaże

Dlaczego woda to największy wróg każdej nawierzchni

Prowadząc firmę Kamiński i Synowie od 1998 roku, widzieliśmy setki podjazdów, placów i chodników, które po kilku zimach wyglądały jak pobojowisko. W większości przypadków przyczyna była ta sama: woda, która nigdzie nie miała odpłynąć. Stała pod kostką, zamarzała, rozsadzała podsypkę i wynosiła drobne frakcje piasku przy każdym roztopie. Dwadzieścia osiem lat pracy w Krakowie i okolicach nauczyły nas, że bez porządnego odwodnienia nawet najdroższy granit przestanie być poziomy po trzech sezonach.

Dlatego zanim w ogóle zamówimy pierwszą paletę materiału, Marcin Kamiński jedzie na działkę i ocenia, jak woda zachowuje się na terenie po deszczu. Sprawdzamy spadki, patrzymy, gdzie stoją kałuże, pytamy sąsiadów, czy w 2010 roku podczas powodzi podmokły im piwnice. Te rozmowy są tańsze niż późniejsze poprawki.

Odwodnienia liniowe przy podjazdach i tarasach

Najprostsze i najczęściej przez nas stosowane rozwiązanie to odwodnienie liniowe wzdłuż krawędzi podjazdu lub przy progu garażu. Używamy korytek ACO lub równoważnych z polimerobetonu, kratki ze stali nierdzewnej lub żeliwa w klasie obciążenia C250, a całość wpinamy w rurę drenarską PVC-U o średnicy co najmniej 110 mm. Korytko musi mieć wyraźny spadek podłużny, minimum 0,5 procent, żeby woda nie stała w nim przez doby po deszczu i nie zamarzała w szczelinach. Przy podjazdach szerszych niż sześć metrów zazwyczaj układamy dwa równoległe korytka i łączymy je w jednym studzience zbiorczej.

Na kilku realizacjach w Krakowie, między innymi w dzielnicy Krowodrza i w Wieliczce, klientom zależało na dyskretnym wyglądzie. Wtedy zamiast widocznej kratki stosujemy odwodnienie szczelinowe, gdzie szczelina w nawierzchni ma zaledwie kilka milimetrów szerokości. Efekt wizualny jest czysty, a funkcja identyczna.

Drenaż opaskowy przy budynkach i ścianach oporowych

Kiedy działka opada w kierunku budynku albo gdy za murem oporowym zbiera się woda gruntowa, sam odpływ powierzchniowy nie wystarczy. Wtedy wykonujemy drenaż opaskowy: wokół fundamentów lub wzdłuż muru wykopujemy rów o głębokości dobranej do poziomu wody gruntowej, zazwyczaj od 60 do 120 centymetrów. Na dnie układamy rurę drenarską perforowaną HDPE owiniętą włókniną geotekstylną w gramaturze 200 g/m2, zasypujemy żwirem płukanym frakcji 16 do 32 milimetrów, a całość przykrywamy kolejną warstwą geotekstylu, żeby drobne cząstki gleby nie kolmatowały obsypki przez lata.

Rura musi gdzieś odprowadzać wodę. Jeśli jest możliwość podłączenia do kanalizacji deszczowej, robimy to zgodnie z warunkami technicznymi wydanymi przez zarządcę sieci. Tam, gdzie takiej możliwości nie ma, projektujemy studnię chłonną lub zbiornik retencyjny. Zbiornik retencyjny coraz częściej wybierają klienci, którzy chcą zbierać deszczówkę do podlewania ogrodu, i jest to rozwiązanie, które w Krakowie, przy tamtejszych letnich upałach, zaczyna mieć realny sens ekonomiczny.

Studzienki rewizyjne i ich rola w całym systemie

System bez studzienek rewizyjnych to system, który nie da się wyczyścić. Symon Kamiński, który w naszej firmie odpowiada za odbiory techniczne, pilnuje, żeby na każdym załamaniu trasy i co maksymalnie piętnaście metrów na odcinkach prostych znalazła się studzienka inspekcyjna z pokrywą odporną na obciążenia. Kiedy za kilka lat liście i piasek zaczną ograniczać przepływ, właściciel posesji będzie mógł wywołać czyszczenie hydrodynamiczne bez rozkopywania całego podjazdu.

Jak przebiega nasza realizacja krok po kroku

Zaczynamy od inwentaryzacji terenu i ustalenia rzędnych wysokościowych za pomocą niwelatorów. Potem rysujemy schemat systemu i omawiamy go z inwestorem przy kawie, zazwyczaj na samej działce. Dopiero po akceptacji zamawiamy materiały i wchodzimy z koparkę. Wykopy są profilowane tak, żeby rury leżały na stabilnym gruncie lub na podsypce piaskowej, nie w powietrzu między kamieniami. Zasypkę zagęszczamy warstwowo zagęszczarką płytową, kontrolując wskaźnik zagęszczenia, bo luźna zasypka to pewne osiadanie w pierwszej zimie.

Po zakończeniu prac drenarskich ekipa brukarska układa nawierzchnię z odpowiednimi spadkami poprzecznymi, zwykle 1,5 do 2 procent, żeby woda z deszczu trafiała do korytek, a nie wsiąkała pod kostkę. Na koniec Marcin Kamiński robi obchód z poziomicą i wzrokiem, szukając miejsc, gdzie mogłaby stać woda. Jeśli coś mu nie gra, poprawiamy jeszcze przed odbiorem.

Materiały, z których korzystamy

Nie stosujemy rur karbowanych bez oznaczenia klasy sztywności obwodowej. Do kanalizacji deszczowej pod nawierzchnią wybieramy rury PVC-U SN8 lub HDPE SN8, które wytrzymają obciążenie od samochodów osobowych i dostawczych bez deformacji. Geotekstylia kupujemy od sprawdzonych dostawców z udokumentowaną gramaturą i przepuszczalnością, a nie z tych tańszych rolek bez atestu. Wiemy, że nikt nie odkopie za rok, żeby sprawdzić, czy materiał był dobry, dlatego robimy to tak, jakby jednak ktoś miał to zrobić.

Jeśli masz działkę w Krakowie lub okolicach i zastanawiasz się, czy Twój obecny system odprowadzania wody działa prawidłowo, zadzwoń do nas lub wpadnij do biura. Powiemy Ci szczerze, czy wystarczy drobna korekta spadków, czy potrzebny jest pełny drenaż opaskowy. Nie ma sensu inwestować w nową nawierzchnię, jeśli pod spodem woda nadal robi swoje.

Używamy plików cookie

Używamy plików cookie niezbędnych do działania tej strony.