Kamińskii Synowie

Układanie kostki

Firma z Krakowa, która zna się na robocie

Kamiński i Synowie działa w Krakowie od 1994 roku, czyli od ponad trzydziestu lat stawiamy kostki, obrzeża i krawężniki na podjazdach, placach i chodnikach w całej Małopolsce. Firma zaczęła się od Zbigniewa Kamińskiego, który po roku pracy przy budowie dróg w okolicach Nowej Huty postanowił ruszyć na własne. Dziś razem z nim pracują jego synowie Marek i Piotr, a każdy z nas ma na koncie setki metrów kwadratowych ułożonej nawierzchni, od małych ogródków po duże parkingi przy zakładach produkcyjnych.

Nie jesteśmy anonimową ekipą z ogłoszenia. Przyjeżdżamy na każdą wycenę osobiście, oglądamy grunt, rozmawiamy z właścicielem i dopiero wtedy mówimy, co i jak.

Przygotowanie podłoża, bo tu się wszystko zaczyna

Większość problemów z kostką, której po kilku zimach faluje albo zapada się w narożnikach, bierze się z oszczędzania na podbudowie. My tego nie robimy. Zaczynamy od zdjęcia istniejącej warstwy terenu na głębokość ustaloną wspólnie z inwestorem, zazwyczaj od dwudziestu do czterdziestu centymetrów, zależnie od tego, czy będą tu jeździły auta, czy chodzi wyłącznie o ciąg pieszy.

Następnie układamy geowłókninę separacyjną, która zapobiega mieszaniu się kruszywa z rodzimym gruntem. Na to wchodzi warstwa kruszywa łamanego frakcji od czterech do trzydziestu jeden i pół milimetra, zagęszczana zagęszczarką płytową w kilku przejściach. Dopiero potem rozkładamy podsypkę cementowo-piaskową w stosunku jeden do czterech, wyrównaną prowadnicami. Na tak przygotowanym podłożu kostka leży stabilnie przez lata, a my możemy na to wystawić gwarancję.

Rodzaje kostki, którą układamy

Pracujemy z betonową kostką brukową standardowej grubości sześciu i ośmiu centymetrów, z granitem ciętym i łupanym, z bazaltem oraz z tzw. kostką staromiejską, która imituje klasyczny bruk. Kamień granitowy sprowadzamy głównie z kamieniołomów w okolicach Strzegomia na Dolnym Śląsku, bo tamtejszy granit ma dobrą twardość i znosi krakowskie zimy bez łuszczenia się.

Jeśli klient nie wie, jaki materiał wybrać do swojego podjazdu czy tarasu, Marek przyjeżdża z próbkami i spokojnie tłumaczy, co się sprawdza przy danym nachyleniu terenu, jakie wzory można ułożyć i ile mniej więcej kostki schodzi na jeden metr kwadratowy. Nie ma tu żadnych ukrytych zasad, wszystko jest do wytłumaczenia.

Wzory, cięcie i detale wykończeniowe

Układamy kostki w układzie prostym, koszyczku, jodełce pod kątem czterdziestu pięciu stopni oraz w tzw. łuku weneckim. Wzór jodełki wymaga więcej cięcia na krawędziach, ale efekt na szerokim podjeździe jest zdecydowanie mocniejszy wizualnie niż rzędy równoległe. Do cięcia używamy piły diamentowej ze stałym chłodzeniem wodą, co ogranicza pył i daje precyzyjne krawędzie.

Obrzeża betonowe i krawężniki granitowe osadzamy na ławie betonowej z oporem, żeby boczne naciski nie rozsuwały nawierzchni. Fugi zasypujemy piaskiem kwarcowym i zagęszczamy wibracyjnie, a na życzenie klienta stosujemy fugę polimerową odporną na chwasty i mróz. Piotr zajmuje się właśnie tą końcową częścią roboty, przyznaje wprost, że detal przy krawędziach i odprowadzeniu wody to często różnica między nawierzchnią, która wygląda dobrze po roku, a taką, która wygląda dobrze po dziesięciu.

Odwodnienie terenu

Kraków ma swoje kaprysy pogodowe, a ulwy w lipcu potrafią przelać przez podjazd całkiem sporą ilość wody w kwadrans. Dlatego przy każdej inwestycji planujemy spadki terenu zanim jeszcze wbijemy szpadel. Minimalne spadki poprzeczne i podłużne prowadzą wodę do liniowych odwodnień lub do kratek żeliwnych, skąd odprowadzana jest do kanalizacji deszczowej albo do szczeliny chłonnej przy ogrodzeniu.

Na kilku krakowskich osiedlach, między innymi w okolicach Bronowic i Dębnik, układaliśmy nawierzchnie z fugą otwartą i podbudową przepuszczalną, co jest zgodne z coraz popularniejszym podejściem do retencji wody deszczowej w mieście. To rozwiązanie polecamy tam, gdzie właściciel ma odpowiednio przepuszczalny grunt i chce uniknąć zwiększenia opłaty za odprowadzanie wód opadowych.

Jak wygląda współpraca z Kamińskim i Synami

Zadzwoń albo wpadnij do nas w Krakowie, a Zbigniew albo jeden z synów umówi się na oględziny w ciągu kilku dni. Przyjeżdżamy na miejsce, mierzymy, patrzymy na rodzaj gruntu, ustalamy materiał i robimy wycenę na piśmie. Nie bierzemy zaliczek zanim nie zaczniemy pracy, a harmonogram ustalamy tak, żeby jak najmniej wchodzić w codzienne życie domowników. Po zakończeniu roboty sprzątamy po sobie i odbieramy nadmiar kruszywa. Trzydzieści dwa lata w tej branży nauczyły nas jednego: najlepszą reklamą jest podjazd sąsiada, który wygląda tak samo dobrze jak w dniu odbioru.

Używamy plików cookie

Używamy plików cookie niezbędnych do działania tej strony.